- ...jest pan pewien? Tak? Och. - Jego głos przycichł, a twarz stężała z irytacji. - Domyślałem się tego. Dziękuję.

Marla nie oponowała, ale postanowiła, ¿e sama zadzwoni

jaskrawoczerwone obwódki. Candice zanosiła się płaczem. Donny cały we łzach, wtulił się w kąt. Peggy Sue
ustach, ale w głebi ducha wiedziała, ze to nieprawda. -
Eugenia zesztywniała.
251
sie zapach pieczeni wieprzowej. Marla poczuła, ¿e slinka
Ktos. Jakis me¿czyzna, tak mi sie wydaje. I nagle ten człowiek
literze D i przejrzała nazwiska. ¯adnego nie znała. ¯adne nie
sie do Carmen, która znikneła równie szybko, jak sie pojawiła.
przeszła, nie była ju¿ tak pewna swoich racji.
skrzydła samolotu. Konie z rancza, niezagnane do stajni, parskały i podnosiły łby, kiedy obok nich przemykała.
guzik. Jednak ten, kto dzwonił, odło¿ył słuchawke, nie
Brent zagwizdał przeciagle.
- Jezu.
wyzywajaco. - Ale nie wszystkie. Nikt nie zna wszystkich

samochód i zgasił silnik. -Jestes twarda, Marla, ale jednak ktos

- Pojedziemy jaguarem - oznajmił Alex, siegajac do
Jechała pewnie skąpanymi w słońcu bocznymi uliczkami. Skręciła przy motelu z cementowych bloków - który
- Nie wiem - przyznała, ¿ałujac w duchu, ¿e nie czuje
- Jesteś tego pewna? - pytał Ross, podejrzliwie patrząc na blondwłosą barmankę. Akurat była poobiednia pora i
- Posłuchaj, Lydio...
Szlafrok i pid¿ama zsuneły sie na podłoge. Chwyciła je szybko
a potem cichutko zamknęła drzwi i wcisnęła buty.
- Słucham? - spytał Alex.
mężczyzny, ale... kurczę, nigdy nie mogłam na ciebie liczyć, prawda? Nigdy nie wiedziałam, na czym stoję w
- Prawde, cała prawde i nic, tylko prawde?
Ale jedna osoba zgineła na miejscu, a Charles Biggs,
Marla zastanawiała sie, czy w ogóle raczył wrócic na noc.
głebokim odcieniu mahoniu, ale Pam miała szersze czoło,
dobrze? - Spojrzał znaczaco na matke, pocałował Marle w

©2019 www.discimus.to-cwiczenie.kobierzyce.pl - Split Template by One Page Love